Powrót do aktualności

Negatywny wpływ samozwańczych influencerów wśród pracowników na kulturę firmy

Opublikowano

Negatywny wpływ samozwańczych influencerów wśród pracowników na kulturę firmy

Dość sporne jest to, jaki wpływ na kulturę firmy ma wewnętrzna sieć społecznościowa i jaką rolę odgrywa w jej kształtowaniu. Istnieje pogląd, że pomaga ona ukuć silną wspólnotę pracowniczą i poprawia komunikację między współpracownikami. Jest to możliwe w przypadku, gdy firma pozwala korzystać z firmowej sieci społecznościowej według reguł. Mimo to według badań 45% firm w ogóle nie daje wskazówek, w jakiej formie, jak i do czego można używać tej firmowej platformy. A nawet u tych, którzy to regulują, również zdarzają się problemy. Potwierdza to przynajmniej wynik badania, według którego 70% firm przeprowadziło już postępowanie dyscyplinarne z powodu nadużyć w sieci społecznościowej. To również dowodzi, że wewnątrzfirmową sieć społecznościową trzeba nadzorować i regulować, co, przyznajmy, jest zadaniem czaso- i energochłonnym. Co więcej, również z punktu widzenia higieny psychicznej wprowadzanie mediów społecznościowych do kultury firmy nie jest zbyt dobrym wyborem.

Firmowa sieć społecznościowa jako czynnik stresu

Może być wiele przyczyn tego, dlaczego firmowa sieć społecznościowa staje się dla pracowników czynnikiem stresu:

  1. z powodu przeciążenia informacją - częste powiadomienia, nowe wiadomości, aktualizacje postów
  2. z powodu porównań - współpracownika XY uważa się za zabawniejszego, dostaje więcej pozytywnych reakcji niż współpracownik ZX
  3. z powodu wyrażania opinii - może to wynikać z tego, że pracownik czuje presję, by dzielić się swoją opinią w firmowej sieci społecznościowej, ale też z tego, jaką reakcję jego opinia wywołuje u współpracowników
  4. cyberbullying (nękanie w internecie) - gdy jeden lub kilku pracowników werbalnie nęka jednego lub kilku wybranych pracowników, co „nękający” często przedstawiają jako trollowanie lub żarty
  5. uzależnienie - gdy pracownicy nie potrafią oderwać się od sieci społecznościowej, tu żyją swoim życiem, stąd oczekują uznania, pozytywnej reakcji i tu wyładowują swoją frustrację

Dlaczego ważne jest, by mieć świadomość, że sieć społecznościowa może wywoływać u pracowników stres? Dlatego, że według badania z Wielkiej Brytanii 40% wypowiedzeń da się powiązać ze stresem w miejscu pracy, a 35% pracowników rozważało już wypowiedzenie z powodu stresu. Amerykański Instytut Stresu również opublikował podobne dane. Co więcej, stwierdzili oni, że 80% amerykańskich pracowników doświadcza stresu w miejscu pracy. Prawdopodobnie na Węgrzech sytuacja jest podobna.

Na tej podstawie możemy dojść do wniosku, że w celu zatrzymania kadry musimy dążyć do tego, aby zmniejszać stres w miejscu pracy, a nie go zwiększać.

Szczególnie dotyczy to tych miejsc pracy, w których większość pracowników należy do pokolenia Y lub Z. Według amerykańskich danych statystycznych 70% przedstawicieli pokolenia Z zmaga się z lękiem i/lub depresją. Z kolei według danych z 2021 roku 57% przedstawicieli pokolenia Y zmaga się ze stresem w miejscu pracy.
A zatem jeśli firmowa wewnętrzna sieć społecznościowa stanowi ogromne źródło stresu, to nie ma dla niej miejsca w kulturze firmy. Aby zbudować skuteczną komunikację wewnętrzną, trzeba zastosować inne rozwiązanie.

Czy na pewno każdy pracownik pragnie firmowej sieci społecznościowej?

Czy na pewno każdy pracownik pragnie firmowej sieci społecznościowej?

Zanim jeszcze odpowiemy na to pytanie, zastanówmy się, do czego używamy mediów społecznościowych w życiu prywatnym? Być może do tego, aby:

  1. wymieniać wiadomości z przyjaciółmi
  2. „szpiegować” znajomych, czyli podglądać, kto jak żyje (a przynajmniej jak pokazuje to w sieci społecznościowej)
  3. czytać „wiadomości”, czyli przewijać posty pojawiające się na naszej tablicy
  4. oglądać zabawne filmy
  5. grać
  6. lansować się i karmić ego zewnętrznymi reakcjami, aby lepiej się czuć
  7. pouczać innych, wszak sieć społecznościowa jest po to, by dzielić się opinią, oświecać innych i kłócić się z nimi, gdy nie ma między nami zgody
  8. wyładowywać frustrację, komunikując się z innymi w sposób obraźliwy lub po prostu zasypując sieć społecznościową negatywnymi emoji i gifami

Która z tych czynności wspiera Twoim zdaniem zwiększanie wydajności firmy? 

Która z nich przyczynia się do budowania skuteczniejszej komunikacji wewnętrznej w firmie?

A która pomaga tworzyć przyjemne środowisko pracy oraz kulturę firmy?

Prawdopodobnie i Ty widzisz, że te czynności ledwie lub w ogóle nie posuwają naprzód firmy i wspólnoty pracowniczej. Możemy więc stwierdzić, że w większości kultur organizacyjnych nie ma miejsca dla mediów społecznościowych. Wyjątki oczywiście zawsze mogą się zdarzyć. Na przykład firmy, w których zatrudnia się artystów i/lub influencerów. W takich organizacjach wewnętrzne media społecznościowe również mogą pełnić przydatną rolę.

Rola mediów społecznościowych w naszym życiu najczęściej ogranicza się do poniższych: 

  • rozrywka,
  • naładowanie baterii,
  • odprężenie/relaks,
  • nieocenzurowane, swobodne wyrażanie opinii

Jeśli firmowa sieć społecznościowa tego wszystkiego nie zapewnia, to prawdopodobnie współpracownicy nawet nie chcą w niej być. A w takim przypadku dość wątpliwe jest, czy i kiedy zwrócą się pieniądze, czas i energia zainwestowane w stworzenie firmowej sieci społecznościowej. Jeśli dla kierownictwa liczy się ROI, a z doświadczenia wynika, że się liczy, to zamiast firmowej sieci społecznościowej wybierze inne, skuteczniejsze rozwiązanie do kształtowania kultury firmy i komunikowania się z pracownikami. Takim rozwiązaniem może być oparta na chatbocie aplikacja komunikacyjna, taka jak CHEQ, której wdrożenie może się zresztą zwrócić już nawet w ciągu 3–6 miesięcy.

W jakich rolach pracownicy są obecni w firmowej sieci społecznościowej? Jak wpływają na kulturę firmy?

Załóżmy, że kierownictwo mimo wszystko decyduje się wprowadzić firmową sieć społecznościową w nadziei na lepszą komunikację wewnętrzną. W takim przypadku pracownicy mogą przyjmować poniższe role, o ile są zmuszeni dołączyć do sieci.

1. Cichy uczestnik, czyli obserwator

Ci pracownicy śledzą wewnętrzną sieć społecznościową, jednak bardzo rzadko udostępniają posty, komentarze lub jakąkolwiek reakcję. Nie zależy im szczególnie na zdobyciu sławy wśród współpracowników, dlatego unikają zwracania na siebie uwagi. Często nawet ich profil nie jest w pełni wypełniony i są dość bierni, jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktów. Jeśli ktoś nawiąże z nimi kontakt, to najczęściej są otwarci na towarzystwo, jednak rzadko przejmują inicjatywę.

2. Aktywny uczestnik

To ci pracownicy, którzy świadomie budują i pielęgnują swoje relacje ze współpracownikami, ale nie są opętanymi uzależnionymi od sieci społecznościowej. Aktywnie uczestniczą w komunikacji, udostępniają posty i komentują. Przejmują inicjatywę w nawiązywaniu kontaktów ze współpracownikami i nie przeszkadza im znalezienie się w centrum uwagi, choć niekoniecznie jest to ich celem. Dlatego też nie przesadzają z aktywnością w sieci społecznościowej.

Zarazem do tej grupy możemy zaliczyć również karierowiczów, którzy swoją aktywnością w sieci społecznościowej także chcą zwrócić na siebie uwagę, zbudować odpowiednie kontakty lub bazę wsparcia, która pomoże im jak najszybciej wspiąć się wyżej po drabinie kariery.

Lider opinii

3. Lider opinii

W każdej firmie jest jeden lub kilku liderów opinii. To tacy pracownicy, na których zwracają uwagę współpracownicy i którym wierzą na słowo. Nawet bardziej niż słowu kierownictwa. Według badania 70% pracowników uważa informację otrzymaną od współpracowników (liderów opinii) za bardziej wiarygodną niż tę, którą przez oficjalne kanały firmy komunikuje upoważniony pracownik firmy. To może być dość niebezpieczne, szczególnie wtedy, gdy lider opinii dzieli się nieprawdziwymi, bezpodstawnymi i negatywnie wpływającymi na firmę twierdzeniami.

Liderzy opinii niekoniecznie są najaktywniejsi w wewnętrznej sieci społecznościowej, jednak ze względu na swoją wiedzę, doświadczenie, przeszłość lub inną domniemaną wartość wyróżniają się spośród współpracowników. A współpracownicy z własnej woli za nimi podążają.

4. Społecznościowy jednorożec

To ci współpracownicy, którzy są najaktywniejsi w sieci społecznościowej. Na każdym kroku możesz czytać ich posty i komentarze. O wszystkim mają swoje zdanie i do wszystkiego się wypowiadają. Odgrywają ogromną rolę w kształtowaniu kultury firmy i stanowią olbrzymie ryzyko dla firmy, ponieważ każdy członek wspólnoty pracowniczej czyta ich wypowiedzi. Jeśli rozpowszechniają fałszywe informacje lub wypowiadają się negatywnie o firmie, swoich zadaniach, jeśli trollują lub wywołują spory i konflikty, to dociera to do wszystkich i odciska piętno na nastrojach ogółu. Poza tym lubią być w centrum uwagi i lubią, gdy się ich chwali, gdy się ich adoruje.

Patrząc pod tym kątem, być może nie dziwi, że większość społecznościowych jednorożców ma cechy osobowości narcystycznej. Uważają, że zasługują na szczególne traktowanie i są ważniejsi od innych. Według literatury fachowej cechą grupy zachowań narcystycznych jest również to, że samych siebie wywyższają, a innych ośmieszają, traktują z góry i pomniejszają. Dlatego właśnie tak ryzykowne jest dawanie tym osobom przestrzeni w ramach firmowej sieci społecznościowej – osobom, które swoim zachowaniem mogą zatruwać nie tylko bezpośrednich współpracowników, ale i wszystkich pozostałych, niszcząc tym samym kulturę firmy i wypłaszając wartościową kadrę

5. Publikujący z przymusu

Nierzadko zdarza się też, że pracownicy używają firmowej sieci społecznościowej z powodu presji zawodowej lub społecznej. Dział HR, marketing, pracownicy odpowiedzialni za komunikację wewnętrzną i część kierownictwa są aktywni w firmowych mediach społecznościowych, ponieważ ze względu na zakres obowiązków firma tego od nich oczekuje. Być może z powodu swojej osobowości ledwie lub w ogóle nie udostępnialiby postu, komentarza. Są jednak zmuszeni to robić z uwagi na opis stanowiska. Po takich postach i komentarzach z daleka widać, że nie są szczere. Wręcz przeciwnie – są bardzo sztuczne. A z tego powodu po pewnym czasie również współpracownicy przestają traktować te wiadomości poważnie, wszak nie wiadomo, ile jest w nich prawdy, a ile nie.

Inna grupa publikujących z przymusu składa się z tych pracowników, którzy pod presją bezpośredniego przełożonego i współpracowników są zmuszeni być aktywni w firmowej sieci społecznościowej. To te osoby, które pod presją zawsze, a przynajmniej bardzo często, zostawiają pozytywne komentarze lub inne reakcje pod wiadomościami swojego lidera, licząc, że czeka je spokojniejszy, bardziej pokojowy dzień pracy. Ta wypowiedź nie jest szczera. Dlatego gdy tylko pozostali pracownicy zauważą, jaka gra pozorów toczy się w tej czy innej grupie roboczej w sieci społecznościowej, ten rodzaj komunikacji może stracić wiarygodność.

4 typy narcyzmu i ich negatywny wpływ na kulturę firmy

4 typy narcyzmu możemy rozróżnić w zależności od tego, w jakiej formie się przejawia.

  1. Wielkościowi narcyzi, którzy są egoistyczni i aroganccy. Lubią być w świetle reflektorów i są żądni władzy. Uważają, że każdy sukces firmy jest ich zasługą.
  2. Wrażliwi, którzy o wszystko obwiniają świat i ludzi, zwłaszcza o to, że nie uznaje się ich wielkości i geniuszu. Gdy jakieś zadanie kończy się porażką, to odpowiedzialni są za to inni, którzy ich nie wysłuchali i nie posłuchali ich rad.
  3. Społecznie wrażliwi, którzy opowiadają i chwalą się tym, ile dobrego zrobili dla innych. W rzeczywistości wcale nie chodzi o bezinteresowny czyn, a nawet nie o czyn kierowany empatią. Biorą nadgodziny i pomagają współpracownikom po to, aby inni mieli o nich dobre zdanie i by ich doceniali.
  4. Złośliwi, którzy nie cofają się nawet przed oszustwem, kłamstwem czy manipulowaniem współpracownikami dla osiągnięcia własnych celów.

Każda z nich to taka forma zachowania, którą tylko na krótką metę można znosić w zdrowym stanie psychicznym i z jasnym umysłem. Na dłuższą metę wykańczają one każdego. Współpracownicy stykający się z narcystycznymi kolegami prędzej czy później stają się sfrustrowani, odczuwają lęk, a nawet mogą zmagać się z problemami z samooceną. Według badań spośród osób korzystających z sieci społecznościowej 31% odczuwa lęk pod wpływem mediów społecznościowych, a 29% leczono z powodu depresji przez nie. Poza tym pogarsza się ich wydajność i coraz częściej biorą też zwolnienia lekarskie, choćby po to, by na chwilę odetchnąć od presji narcystycznego kolegi i sieci społecznościowej. Nierzadko też z powodu narcystycznych kolegów pracownicy się zwalniają.
Oczywiście na przestrzeni dziejów zawsze zdarzało się, że ktoś musiał pracować z 1–2 narcystycznymi współpracownikami. Jednak firmowa wewnętrzna sieć społecznościowa daje narcystycznym pracownikom ogromne pole do popisu. Jak już wspomniałam, pod wpływem mediów społecznościowych narcystyczni koledzy potrafią zatruwać umysł i duszę nie tylko swoim bezpośrednim współpracownikom, aż ci z powodu przeżytego stresu decydują się na wypowiedzenie, ale i wszystkim pozostałym współpracownikom, czy chodzi o 100, czy o 1000 pracowników. Aby tego uniknąć, lepszym wyborem jest zbudowanie zarządzanej firmowej komunikacji wewnętrznej niż firmowej sieci społecznościowej.